Krok pierwszy: Gdynia…

Pierwszy krok ku bosej Koronie Polskich Półmaratonów zrobiony 🙂 bosa życiówka 01:54:37! Najszybszy bosy półmaratończyk (a było nas Trzech)! Tak w skrócie mogę podsumować mój start w ONICO Gdynia Półmaratonie.

Ahoj przygodo!

Z tym okrzykiem wyruszyłem w piątek ku północnemu krańcowi naszej Ojczyzny… urozmaicone środki lokomocji pozwoliły mi dotrzeć do Gdańska… do Gdańska? – zapytacie… przecież bieg odbywa się w Gdyni… tak, tak, wszystko się zgadza… półmaraton w Gdyni, lecz wspomniałem o Gdańsku, gdyż właśnie w tym, również portowym, mieście miałem swój azyl… wracając do podróży… najpierw autobusem MPK, następnie autokarem do stolicy Małopolski – Krakowa, by stamtąd koleją dotrzeć do Gdańska… całodzienna podróż i po 17. moja stopa stanęła na gdańskim dworcu… uff… nareszcie… i tu wieczorna niespodzianka… nocna wizyta na plaży i „oficjalne przywitanie z morzem”…

Doba przed…

Dzięki Znajomemu Maćkowi, który, przez trzy dni, stał się (wraz z Synem) dla mnie opiekunem, przewodnikiem i zarazem, jakby to brzydko nie brzmiało, „szoferem”, sobotni czas spędziłem na „przyjemnym pożytecznym”…co mam na myśli?… po śniadaniu udaliśmy się do Gdyni, abym mógł spokojnie odebrać pakiet startowy, przyjrzeć się ofercie sportowych firm, które „wystawiły się” w Gdyni Arenie, czyli w pełniącym rolę Biura Zawodów obiekcie…

/kliknij zdjęcie, aby go powiększyć/

… po załatwieniu formalnych spraw, małe tournee po części trasy, którą miałem biec w niedzielę… spacer po Skwerze Kościuszki, gdzie organizatorzy półmaratonu, przygotowali start i metę zawodów…

/kliknij zdjęcie, aby go powiększyć/

…wszystko pięknie, ładnie, ale… właśnie ale… to wszystko przy brzydkiej pogodzie… zimno, padający deszcz i porywisty wiatr, bruździły obraz tej sielanki… różne myśli chodziły po głowie… chwile niepewności, co będzie z jutrem (tak, też jestem człowiekiem ;))… jak przy tej aurze zachowają się moje stopy?… czy nie ich nie przemrożę, gdy pogoda się nie zmieni?… ludzka obawa o zdrowie przeplatała się z „głosem”: dasz radę, przyjechałeś tu po to, aby walczyć… „na wszelki wypadek”, gdyby jednak aura pomieszała plany (mróz, śnieg, itp.), z południa Polski (czyt. z domu) zabrałem ze sobą buty do biegania, które znalazły się również w paczce do depozytu…

Poranek przed „godziną W”…

Niedziela przywitała mnie nadzieją na doprowadzenie swojej misji, przebiegnięcia boso półmaratonu, do końca… przestało padać!… jak się cieszyłem… krok do przodu… dalej było chłodno i wietrznie, lecz przynajmniej brak deszczu, lepiej wpływał na psychikę… tak jak kiedyś pisałem, mokra nawierzchnia obniża odczuwalną temperaturę dla stóp nawet o kilka stopni (to moje prywatne zdanie, które wypływa z doświadczenia)…

I nadeszła godzina prawdy…

Po dojeździe do Gdyni i krótkim spacerze na Skwer Kościuszki, przyszła pora na przygotowanie się do biegu… zrzuciłem z siebie bluzę, no i już teraz jest to oczywiste, buty… jako, iż jeszcze trochę czasu zostało do ustawienia się w zadanej strefie startowej, rozmowy z innymi zawodniczkami i zawodnikami umiliły oczekiwanie na wystrzał startera… doczekałem się… wyruszałem na trasę z ostatniej „fali”, gdyż zapisałem się na zawody po pierwszym marca…

 

10… 9… 8… …. 3… 2… 1… poszli…

Slalom gigant w tunelu…

Pomimo startu w czterech grupach, jak zwykle, na początku było „tłumnie”… każdy szukał kawałka miejsca dla siebie, aby móc nabrać odpowiadającego mu tempa biegu… raz z prawej, raz z lewej, to środkiem… zagadywanie: mogę prosić o miejsce, itp. …  po pokonaniu pierwszych „metrów” trasy wpadliśmy w tunel dopingujących kibiców… każda grupka szkolna wraz z nauczycielami, rodzicami, wymyślała przeróżne sposoby, aby zagrzać nas do wzmożonego wysiłku… prawie cała ulica Świętojańska była jedną, wielka strefa kibicowania… przybijanie „piątek” dzieciakom, sprawiało radość zarówno im jak i również mnie samemu… „piątka” dla Organizatorów za taki pomysł…

Dygresja: a to feler, rzeknął seler…

Tak też  myślałem, gdy uświadomiłem sobie, iż nie zabrałem ze sobą zegarka  do biegania, z którym nierozłącznie trenuję już od ponad roku… dzięki niemu mam na bieżąco podgląd na swoje tempo, kilometraż, jak również tętno… oprócz słuchania sygnałów własnego organizmu, co de facto jest najważniejsze, posiadanie podczas zawodów zegarka ułatwia utrzymywanie „założeń taktycznych”… stąd zostałem nie jako „skazany” tylko na swój organizm i „głowę”, abym pilnował tempa biegu, tak by „nie wystrzelać się z energii” w pierwszej części dystansu…

Biegniemy dalej…

Założeniem było, aby ukończyć swój pierwszy bosy półmaraton w czasie poniżej dwóch godzin… stąd też pierwszym zadaniem stało się dogonienie Pacemakerów z balonikami z napisem „2:00”… ta sztuka udała mi się na 8. kilometrze, powodując dużą radość, której nie omieszkałem wyrazić słowami: „cieszę się bardzo, iż udało mi się dogonić Panów. Teraz to już połowa zadania wykonana”… na to usłyszałem głos jednej z Biegaczek: „to dopiero początek i nic pewnego”, który skwitowałem „ma Pani rację, lecz jak mnie nie dogonicie (domyślnie Pacemakerzy) do 16. kilometra to będzie już „z górki””… i z radosnym pozdrowieniem oraz życzeniami powodzenia, krok po kroku przesuwałem się do przodu…

Ja Cię kręcę…

Nieskromnie napiszę, iż właśnie, między innymi, ów słowa słyszałem na trasie, zarówno od zawodników, jak i kibiców… „patrz, ten gość biegnie bez butów”„szybko daj telefon, muszę mu zrobić zdjęcie, gdyż nikt mi nie w to nie uwierzy”„szacunek”„gratulacje”… „po ludzku” te głosy upewniały mnie w przekonaniu, iż trzeba robić to co się czuje całym sobą i należy podążać za swoimi pragnieniami oraz marzeniami, choć nie zawsze jest łatwo…

Coraz bliżej…

Kilometry upływały i przybliżały mnie do triumfalnego uniesienia rąk… przez większość dystansu postanowiłem utrzymywać tempo, które pozwoli mi „rozmawiać”… po prostu nie chciałem się „przypalić”, tak aby później nie brakło mi sił w końcowym etapie, zważywszy, iż za tydzień również startuję na tym samym dystansie… tak sobie przemierzałem kolejne metry (i kilometry) po drodze mijając się (na 11. kilometrze) np. z Biegaczem z szczurem na ramieniu (była to pluszowa postać, lecz wyglądała na żywe stworzenie) – pozdrawiam Uskrzydlonego… takie to różne atrakcje trafiają się podczas zawodów… najważniejsze to mieć dystans do siebie… w międzyczasie „dożywianie” i już z powrotem jesteśmy na ulicy Świętojańskiej, w tłumie „hałasujących” Kibiców, których słowa i hasła na tabliczkach, motywują do ostatecznego „rozprawienia” się z dystansem… jeszcze zbieg nad plażę i „promenadą” wprost na metę… yesssss!!!… zrobiłem to!!!… boso przebiegłem półmaraton!!!… wielka, płynąca z „głębi”, radość… medal zawisł na szyi, urzeczywistniając moje marzenia… półmaraton za mną i to w zaplanowanym czasie… czuję, że żyję!!!…

/kliknij zdjęcie, aby go powiększyć/

Dygresja: jednak nie feler…

Teraz mogę stwierdzić, iż w tym konkretnym przypadku, dobrze, że zapomniałem zegarka… takie zrządzenie losu… w życiu nie ma przypadków… tak miało być… zakładałem bieg w równym tempie 6:00/km, z przyspieszeniem pod koniec trasy, tak aby „złamać dwie godziny”… jak widać za mało wierzyłem w siebie, gdyż bez oglądania się na tempo, którego nie mogłem stale kontrolować (choć z ciekawości dwa razy zapytałem któregoś z Biegaczy o to w jakim tempie biegniemy.), zrobiłem lepszy wynik od tego „ewentualnie” zakładanego… cóż mogę powiedzieć: „nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”…  już snuje plany na następny, przyszłotygodniowy, start w Poznaniu… „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, więc jak wszystko dobrze się ułoży znów mam „chętkę” na nową „życiówkę”…

Dygresja: było nas Trzech…

Jak się później (po przekroczeniu linii mety) okazało, iż, tak jak w piosence „Autobiografia”, wykonywanej przez Zespół „Perfect”, „było nas trzech (domyślnie, bosych biegaczy), w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel…”, dobiec do mety i spełnić swój sen… sam do siebie śmiałem się, iż w tym konkretnym biegu było wręcz „zatrzęsienie” bosonogich sportowców… i z tego, iż można nas spotkać coraz więcej się cieszę oraz z… faktu, iż, z czasem, 01:54:37, byłem najszybszym bosym biegaczem na ONICO Gdynia Półmaratonie 😉

Gdyby nie Wy, nie wiem jak…

Parafrazując słowa „Oddziału Zamkniętego”, „…gdyby nie Wy…”, gdyby nie Wasze wsparcie zrzutki https://zrzutka.pl/z/pierwszybosyzdobywcakpp, nie mógłbym wziąć udziału w ONICO Gdynia Półmaratonie (który jest częścią ogólnopolskiego projektu „Boso po Koronę”) i spełniać swojego marzenia o zawodowym sportowym bieganiu… 3 x TAK dla Was… dziękuję, dziękuję, dziękuję… dziękuję Każdej i Każdemu z Was z osobna…

/kliknij zdjęcie, aby go powiększyć/

… swoje ukłony wdzięczności kieruję do: swojego Trenera Andrzeja Tokarza, czternastu Anonimowych Darczyńców, Anny, Beaty Bołoz, Maćka Cempy, Renaty Jajdelskiej („Renta po 20-tym…”), Jarka, Krzysztofa Jankowskiego, Joanny Kiełbasy, Grzegorza Kotary, Pauliny Kostrzewy, Marcina Króla, Krzysztofa, kudliczki, Karoliny Listwan, maddalene, Natalii Majewskiej, Moniki Markiewicz, Jakuba Maśko, Kamili Mazur, Agnieszki Merklinger, Kingi Mężyk, Gosi Mróz, Małgorzaty Mróz, Szymona N, Sylwii Newell, Katarzyny Obrzut, Kazimierza Paduli, Małgorzaty Przybylskiej, mrolka, ShortyMon-a, Pawła Świerada, p.tabak-a, Kamila Trojana, Wojciecha Trojana, tusia.ns., Pawła Urygi, Moniki Wyszowskiej, Znajomej, Grzegorza Żelasko oraz Właścicieli Firm: „NEKROLOG & CIĄGŁO” Kompleksowe Usługi Pogrzebowe, „MAŚKO” Usługi dźwigami samojezdnymi, usługi transportowe, „1 XYZ” Mocna strona reklamy, Fundacji „FESTIWAL BIEGÓW”, NEXFIT Wellness Club„Twoja Marka” Projektowanie i produkcja odzieży.

/kliknij logotyp, aby go powiększyć/

Trochę statystyki…

źródło: datasport.pl

 

 

przeczytaj także:

podziel się ze Znajomymi na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

4 Trackbacks / Pingbacks

  1. Krok drugi: Poznań… – biegam, bo… – moja przygoda z bieganiem
  2. Świątecznie i dla Tomka… – biegam, bo… – moja przygoda z bieganiem
  3. Na bosaka | Największa bezpłatna gazeta w Nowym Sączu i regionie: Dobry Tygodnik Sądecki
  4. Bosa Korona zdobi mą głowę! – biegam, bo… – moja przygoda z bieganiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*